Kiedy projektantki pytają o wycenę, bardzo często szukają konkretnej odpowiedzi. Jakiegoś standardu w branży, punktu odniesienia, czegoś, co pozwoli im poczuć, że nie biorą ani za dużo, ani za mało.
Może sama już niejeden raz przeglądałaś strony innych projektantek albo zadawałaś pytania na grupach na Facebooku: „ile powinnam brać za logo?”, „jak wycenić branding?”, „jak wycenić stronę internetową?”.
I jeżeli chcesz mieć jakiekolwiek rozeznanie, to możesz iść taką ścieżką. Na początku to może być nawet wystarczające. Z czasem jednak możesz odkryć, że mimo tego rozeznania budżet nadal się nie spina, pracujesz ponad siły, a sufit finansowy, do którego dotarłaś, zawisł zdecydowanie za nisko.

Musisz zacząć od czegoś zupełnie innego niż stawki za projekt.
Przez lata próbowałam problem wycen i finansów rozwiązać przez podnoszenie cen, optymalizację kalendarza i zwiększanie ilości projektów, które jestem w stanie w niego wcisnąć.
I bardzo często dawało to efekty. Tylko że zazwyczaj były one krótkotrwałe i co najważniejsze — dotyczyły właściwie tylko jednego pola: finansów.
Bo kiedy w końcu dochodziłam do momentu, w którym liczby zaczynały wyglądać tak, jak chciałam, okazywało się, że to miejsce wcale mi się nie podoba.
Byłam zmęczona. Zestresowana. Czułam się jak w kołowrotku. Nie jadłam dobrze. Nie dbałam o siebie wystarczająco.
Zawsze było coś ważniejszego. Kolejny projekt, kolejny klient, kolejna wiadomość, kolejna rzecz do dowiezienia.
I pamiętam ogromne rozczarowanie, które wtedy czułam, bo przez bardzo długi czas wydawało mi się, że kiedy „dojdę” do tego miejsca finansowo, wszystko będzie wyglądało inaczej. Że będę czuła się inaczej.
Myślałam, że większe liczby automatycznie przyniosą mi spokój, lekkość i satysfakcję.
A prawda była taka, że siedziałam dokładnie w tym miejscu, o które wcześniej walczyłam, i coraz częściej czułam, że to zupełnie nie działa. Okazało się, że przez długi czas sama nie wiedziałam od czego zacząć wycenę projektu identyfikacji lub strony www - błądziłam.
Będąc w tamtym miejscu było mi bardzo trudno myśleć o zmianach, bo kiedy jesteś przemęczona i działasz w trybie ciągłego reagowania, naprawdę ciężko spojrzeć szerzej.
Zmusiłam się jednak do spacerów, dania sobie przestrzeni na rozmyślania i analizę tego, co właściwie dzieje się w moim życiu i pracy.
I wtedy w końcu przyszło pewne olśnienie. Cały czas skupiałam się tylko na jednym mierniku sukcesu. Utożsamiałam sukces wyłącznie z konkretną liczbą na koncie. Tylko że prawda jest taka, że pieniądze same w sobie bardzo rzadko są naszym prawdziwym celem.
Pracujemy nie po to, żeby mieć pieniądze. Pracujemy dla tego, co one mogą nam dać (wolność, niezależność, spokój - tu wpisz rzeczywiste cele).
I myślę, że bardzo łatwo o tym zapomnieć, szczególnie kiedy przez długi czas walczy się o stabilność finansową albo próbuje udowodnić sobie, że „da się” zbudować dochodowe studio. Bo po zaspokojeniu podstawowych potrzeb finansowych okazuje się, że zaczynają mieć znaczenie zupełnie inne rzeczy, a definicja sukcesu może wyglądać zupełnie inaczej.
Projektujesz dla innych, a czy projektujesz dla siebie?
Już dawno temu odkryłam o sobie pewną prawdę: uwielbiam wymyślać, tworzyć i projektować.
Na co dzień projektuję marki, ale dużą satysfakcję daje mi też samo wymyślenie czegoś od nowa, rozrysowanie tego, a później patrzenie, jak zaczyna powstawać w rzeczywistości. Mam notes pełen szkiców związanych z moim ogrodem i domem. Czasami po prostu czuję, jakie coś powinno być. Przychodzi to do mnie, więc szkicuję. Część z tych rzeczy już istnieje naprawdę, inne czekają jeszcze na swój moment.
I mam przeczucie, że w Tobie też siedzi taka kreatywna siła. Że jesteś osobą twórczą, która potrafi zobaczyć coś, czego jeszcze nie ma, a później nadać temu formę. Tylko czasami zapominamy o tej stronie swojej osobowości. Czasami przez to, co słyszymy od otoczenia. Czasami dlatego, że obserwując świat wokół siebie, przyjmujemy, że pewne rzeczy po prostu muszą odbywać się w określony sposób. Nawet tego nie kwestionujemy. I bardzo trudno jest wtedy spojrzeć świeżym okiem na własne życie, na ramy, w które je ubrałyśmy, i spróbować wyobrazić sobie wszystko na nowo.
Skąd jednak takie wywody w tekście o tym od czego zacząć wycenę projektu identyfikacji lub strony www?
Stąd, że żeby wiedzieć, jakie powinnaś mieć stawki, najpierw powinnaś odpowiedzieć sobie na pytanie, jak chcesz żyć. Czego chcesz w tym życiu więcej, a czego wcale. Czy ramy i przekonania, które na siebie nałożyłaś, są rzeczywiście jedyną możliwą rzeczywistością. Czy sposób pracy, który dziś uznajesz za „normalny”, naprawdę jest tym, którego chcesz.

Żeby wiedzieć, jakie powinnaś mieć stawki, musisz zacząć nie od projektowania oferty i cennika, ale od zaprojektowania własnego życia. Bo trudno dojść do satysfakcjonującego miejsca, jeżeli nie wiesz, gdzie ono właściwie jest. Dopiero kiedy wiesz, czego chcesz, jak ma wyglądać Twój zwyczajny dzień i co jest dla Ciebie w życiu ważne, kolejne decyzje stają się łatwiejsze.
Przestajesz nieustannie zaglądać, co i jak robią inni, i zaczynasz budować ekosystem wokół tego, co jest dobre dla Ciebie. Odpowiadanie sobie na tak duże pytania może być jednak przytłaczające. Możesz sobie myśleć, że chciałaś tylko wiedzieć, jak wycenić projekt, a ja każę Ci myśleć o życiu. Ale wierzę, że praca jest częścią życia, a nie osobnym obszarem, który można odciąć grubą kreską.
Pracy poświęcamy często bardzo dużą część naszej codzienności, więc dobrze, żeby wspierała nas w tym, jak chcemy żyć, zamiast powoli zabierać nam przestrzeń na wszystko inne.
Jeżeli czujesz, że to za duże decyzje do podjęcia na teraz i sama presja wybrania „właściwej drogi” zaczyna Cię paraliżować, to pozwól, że zanim pójdziesz dalej, zdejmę z Ciebie trochę ciężaru. Tylko testowanie sprawi, że dowiesz się prawdy o sobie.
Może Ci się wydawać, że marzy Ci się określony sposób życia, ale kiedy już go zasmakujesz, stwierdzisz, że to jednak nie to. I odwrotnie, coś, co dziś wydaje Ci się nierealne albo nie dla Ciebie, może okazać się dokładnie tym kierunkiem, którego potrzebowałaś.
Najszybszym sposobem, żeby się przekonać, jest spróbować. Decyzje, które podejmujesz, nie muszą być już na zawsze. Możesz zmienić swoją wizję, skorygować kierunek, sprawdzić inny model pracy, odpuścić coś, co przestało Ci służyć.
To proces projektowania, testowania i dopracowywania własnego życia tak samo świadomie, jak projektujesz markę dla klienta.
To od czego zacząć wycenę projektu identyfikacji lub strony www?
Mam nadzieję, że zostawiłam Cię z trochę innym kierunkiem myślenia o wycenie projektów. Bardziej świadomym, szerszym niż tylko patrzenie na stawki innych projektantek, ilość godzin czy standardy w branży.
Bo naprawdę wierzę, że jeżeli zaczniesz od analizy tego, jak chcesz żyć, pracować i co jest dla Ciebie ważne, dojdziesz do znacznie trafniejszych wniosków niż wtedy, kiedy próbujesz jedynie dopasować się do rynku.
I być może odkryjesz też, że część przekonań, które dziś masz na temat pieniędzy, pracy, klientów czy „realistycznego” sposobu prowadzenia studia, wcale nie jest obiektywną prawdą, tylko ramą, którą przejęłaś od innych ludzi albo środowiska.
A kiedy zaczynasz kwestionować te rzeczy, bardzo często pojawiają się zupełnie nowe możliwości, modele pracy i kierunki, których wcześniej nawet nie brałaś pod uwagę.
Jeżeli czujesz, że chcesz podejść do tego procesu głębiej i poukładać sobie nie tylko same liczby, ale też wizję życia i studia, które naprawdę mają sens dla Ciebie, możesz zapoznać się z moją serią wideo o budowaniu wizji życia i pracy oraz przekładaniu jej na konkretne decyzje i kwoty.

0 Komentarzy